O Janie Pawle II dla dzieci... - cz.II




Fragment książki musieliśmy umieścić tu - na nowej podstronie, ze wzlędu na brak miejsca na poprzedniej.



O tym, jak biskup Karol został arcybiskupem


Pewnego dnia papież Jan XXIII zwołał sobór, który nazwano Soborem Watykańskim II. Do bazyliki św. Piotra w Rzymie przybyli kardynałowie i dwa tysiące biskupów. Był wśród nich biskup Karol Wojtyła. Rozpoczęły się obrady. Biskupi rozmawiali po łacinie, znali ją bowiem wszyscy i z łatwością mogli się tak porozumiewać. Dyskutowali o Kościele, wierze, miłości, pomocy najbardziej potrzebującym… Sobór trwał kilka lat. Nie znaczy to jednak, że biskupi przez cały czas mieszkali w Rzymie. Przyjeżdżali tam tylko na obrady, po których wracali do swoich krajów.

Pewnego razu, w trakcie obrad, pewna pani, która froterowała podłogę korytarza prowadzącego do poszczególnych sal, zastanawiał się, dlaczego jeden z biskupów ciągle przemyka przez ten korytarz. Okazało się, że był to Karol Wojtyła, który uczestniczył w spotkaniach prawie wszystkich grup. Jeśli jedna z nich zarządzała przerwę, biegł do następnej. Z łatwością rozmawiał niemal z wszystkimi biskupami, bardzo dobrze znał bowiem język francuski, niemiecki, angielskie, włoski i hiszpański. Wielu biskupów słuchało biskupa Karola z Polski z wielką uwagą i podziwem. Szanowali jego ogromna wiedzę, cenili niesamowitą energię, dostrzegali podzielność uwagi i umiejętność doskonałej wręcz koncentracji. Podobno jeden z nich powiedział, że biskup Wojtyła jest osobą nie tylko wybitną, ale i najskromniejszą spośród tych, jakie kiedykolwiek spotkał.

Soborowe lata były dla biskupa Karola wyjątkowe. Po pierwsze, sam udział w soborze uważał za coś wspaniałego, po drugie - w tym czasie został arcybiskupem Krakowa, a po trzecie, wraz z innymi polskimi biskupami opuścił wtedy nasz kontynent, udając się w podróż do Ziemi Świętej. Wędrował śladami Jezusa i Apostołów. Odprawiał Drogę krzyżową, modlił się na Golgocie.


O tym, jak arcybiskup Karol został kardynałem


Pewnego dnia papież ogłosił nominację 27 nowych kardynałów. Na liście znalazło się również nazwisko arcybiskupa Krakowa Karola Wojtyły. W miesiącu, kiedy dojrzewają truskawki, wszyscy wyróżnieni duchowni pojechali do Rzymu. Rozpoczęły się uroczystości. Kandydaci na kardynałów złożyli ślubowanie, podczas którego do każdego z nich podchodził papież i zakładał mu na głowę czerwony biret. Potem każdemu nowemu kardynałowi przydzielono jeden z rzymskich kościołów. Kardynałowi Wojtyle został przydzielony kościół San Cesareo in Palatio.
Następnego dnia, w święto Apostołów Piotra i Pawła, papież koncelebrował Mszę świętą z nowymi kardynałami i wręczył im specjalne pierścienie.

Po zakończeniu tych uroczystości kardynał Wojtyła wrócił do Polski. Od razu zabrał się do pracy – teraz miał jej jeszcze więcej.

Co robił? Lista jego zajęć jest bardzo, bardzo długa. Oto ona.
Kardynał Karol Wojtyła:
-wygłaszał niezwykłe przemówienie na temat miłości, dobroci, troski o bliźnich, odpowiedzialności, praw człowieka, historii i wartości patriotycznych.
- pracował naukowo,
- pisał książki,
- prowadził bardzo długie rozmowy z artystami, malarzami, dziennikarzami i uczonymi,
- podjął decyzję o odbudowanie katedry wawelskiej i odnowieniu grobów pochowanych tam królowych i królów,
- podróżował po całym świecie (do USA, Kanady, Australii, RFN), poznać radości i troski mieszkańców tamtych okolic,
- spotykał się z wieloma ludźmi,
- śpiewał piosenki i pieśni z dziećmi, młodzieżą oraz dorosłymi,
- organizował seminaria naukowe,
- odprawiał Msze Święte,
- odwiedzał parafie,
- uprawiał sport,
- wiele czasu poświęcał młodzieży.

Bardzo często jeździł do Rzymu. Spotykał się wtedy z papieżem Pawłem VI. Wspólnie zastanawiali się, jak pomóc biednym małym dzieciom i potrzebującym dorosłym.

- Skąd kardynał Wojtyła czerpie tyle sił? – pytali ludzie.

Kiedyś, podczas obiadu, kardynał powiedział: Już nie będę marnował czasu, podróżując samochodem – po czym zaczął jeść deser. Towarzyszący mu ludzie spojrzeli po sobie i z ciekawością czekali na jego dalsze słowa. A on zjadł desr, podziękował Panu Bogu za posiłek i wyszedł z jadalni.

Potem szybkim krokiem poszedł do stolarza. Wchodząc do stolarni, powiedział: - Szczęść Boże!
- Szczęść Boże – odpowiedział stolarz, który właśnie sklejał krzesło. – W czym mogę pomóc?
- Chciałbym mieć stolik – powiedział kardynał.
- Bardzo proszę. Jaki mam zrobić? Okrągły, kwadratowy, wysoki, niski, z jasnego czy ciemnego drewna?
- Chciałbym mieć stoliczek, który mógłbym zamontować w moim samochodzie.
- Stoliczek w samochodzie – mruknął stolarz – Będzie gotowy na jutro.

Następnego dnia w starym samochodzie kardynała był już stoliczek. Znalazła się tam również mała lampka .
- Doskonale! – wykrzyknął kardynał Wojtyła, kiedy wsiadł do auta.

Podobno kiedyś kard. Stefan Wyszyński porównał kardynała Wojtyłę do arabskiego filozofa, który żył w XI wieku, oraz do Gottfrieda Wilhelma, Leibniza. Pierwszy z nich, aby pracować nawet w podróży, zażądał wykonania lektyki rozpiętej między 4 wielbłądami, drugi przerobił karetę na warsztat naukowy.


O tym, jak kardynał Karol Wojtyła został papieżem


Było bardzo piękne, ciepłe lato. Kardynał Wojtyła wybrał się na kajakowe wakacje. Wziął ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy i małe radio tranzystorowe. Pewnego dnia płynął sobie wolno po rzece, rozglądał się dookoła, podziwiał drzewa rosnące nad jej brzegami i słuchał radiowej audycji. Nagle do jego uszu dotarła smutna wiadomość: – Papież Paweł VI nie żyje.

Kardynał natychmiast przerwał wakacje i wrócił do Krakowa. Kilka dni później odprawił w katedrze wawelskiej Mszę świętą za duszę zmarłego, po czym pojechał do Rzymu na pogrzeb.

Wkrótce odbyły się najtajniejsze na świecie wybory, nazywane konklawe. Uczestniczyło w nich 110 kardynałów. Najpierw złożyli oni przysięgę, że nie udzielą nikomu żadnych informacji na temat przebiegu głosowania. Potem uczestniczyli we Mszy świętej w intencji pomyślnego wyboru nowego papieża.

Każdy z kardynałów otrzymał skromny pokój, w którym znajdowały się: żelazne łóżko, stół, krzesło, miednica do mycia się i dzbanek na wodę. Kardynałom nie wolno było w czasie konklawe kontaktować się ze sobą, słuchać radia i oglądać telewizji. Ich zadanie, wcale nie takie proste, polegało na zastanawianiu się, kto jest najlepszym kandydatem na papieża.

Po kilku dniach, podczas popołudniowego głosowania, na papieża wybrano arcybiskupa Wenecji Albino Lucianiego, który przyjął imię Jan Paweł I.

Kardynał Karol Wojtyła wrócił do Polski. Po zaledwie 33 dniach, o poranku z Watykanu dotarła kolejna smutna wiadomość: w nocy samotnie w swoim pokoju zmarł papież Jan Paweł I. Usłyszawszy te słowa, kardynał Wojtyła uklęknął i powiedział: – Niezbadane są wyroki Boskie, chylmy przed nimi głowę. Kardynałowie znowu spotkali się na konklawe. Uczestniczyli we Mszy świętej w intencji pomyślnego wyboru papieża. Potem zgromadzili się w Kaplicy Sykstyńskiej. Odbyło się pierwsze głosowanie, następnie drugie, trzecie i czwarte. Jednak żadne z nich nie przyniosło rozstrzygnięcia.

Kardynałowie wrócili do swoich pokoi. Następnego dnia spotkali się ponownie i dopiero w ósmym głosowaniu wybrali papieża, który otrzymał aż 99 na 111 głosów.

O godzinie 18.18 nad Kaplicą Sykstyńską pojawił się biały dym. Był to znak, że wybrano papieża. Rzymianie bili brawa i krzyczeli z radości. Nie wiedzieli jednak, kto został następcą świętego Piotra. Po chwili rozległy się dźwięki orkiestry. Na plac św. Piotra weszła Gwardia Szwajcarska niosąca flagę papieską.

O godzinie 18.44 reflektor rozświetlił loggię bazyliki. Po chwili pojawił się w niej kardynał Pericle Felici i oznajmił: - Mamy papieża! Papieżem został Karol Wojtyła z Polski. – Wszyscy zamarł z wrażenia. Od roku 1522 papieżem był zawsze Włoch. Dopiero po chwili rozległy się gromkie brawa.

Po 36 minutach w logii pojawił się spokojny i uśmiechnięty Karol Wojtyła – nowy papież, który przyjął imię Jan Paweł II. Po jego prawej stronie stał kardynał Stefan Wyszyński, po lewej kardynał Pericle Felici.
Gdy ucichły oklaski, papież powitał zebranych słowami: „Sia lodato Gesu Cristo”, co oznacza: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Po czym powiedział: „Jesteśmy jeszcze wszyscy pogrążeni w bólu po śmierci ukochanego papieża Jana Pawła I. I oto najczcigodniejsi kardynałowie powołali nowego biskupa Rzymu/ Wezwali go z dalekiego kraju. Dalekiego, ale zawsze tak bliskiego przez wspólnotę wiary i tradycji chrześcijańskiej. Bałem się przyjąć ten wybór, ale zrobiłem to w duchu posłuszeństwa Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi i w całkowitym zaufaniu do Jego Matki, Najświętszej Maryi Panny. Nie wiem, czy będę umiał wysłowić się w waszym… naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie. Oto stoję przed wami, aby wyznać nasza wspólną wiarę, nasza nadzieję i naszą ufność w Matkę Chrystusa i Matkę Kościoła, a także rozpocząć od nowa tę drogę historii i Kościoła – rozpocząć z pomocą Boga i z pomocą ludzi”. Po tych słowach papież udzielił pierwszego błogosławieństwa Urbi et Orbi czyli Miastu i Światu.

Trudno opisać, co się wtedy działo w Polsce. Ludzie – i ci mali, i ci duzi – podskakiwali z radości, tańczyli, dziękowali Panu Bogu za papieża Polaka.tego dnia papież Wojtyła zamieszkał w Watykanie na stałe. Zaczął też podróżować. Był tam, gdzie jest bardzo, bardzo zimno i tam, gdzie jest bardzo, bardzo gorąco.

Ale to już zupełnie inne opowieść.





Koniec